Była najmłodszą nowicjuszką o jakiej słyszano. Gdy została przyjęta do klasztoru dominikanek klauzurowych, miała zaledwie dziesięć lat. Znalazła się tam nie dlatego, że była sama czy opuszczona. Miała kochających rodziców i dom pełen miłości i modlitwy. Ale chciała być bliżej Pana Jezusa. Początkowo siostry nie chciały się zgodzić. Tłumaczyły Imeldzie, że jest za mała, że w klasztorze ciężko pracują i wiele godzin się modlą. Przekonywały, że będzie tęsknić za mamą i tatą. Ona jednak trwała przy swym postanowieniu. W końcu dominikanki zgodziły się przyjąć Imeldę „na próbę”.

Mijały tygodnie i miesiące, a najmłodsza nowicjuszka świetnie sobie radziła. Pracowała i modliła się jak inne siostry, nie sprawiała żadnych kłopotów. Siostry nazywały ją „Promyczkiem” i bardzo kochały. Imelda była szczęśliwa. Martwiła się jednak, że nie może przyjąć Komunii św. (wówczas trzeba było mieć dwanaście lat).

Pewnego dnia, gdy ksiądz rozdawał Komunię, dziewczynka zapłakała, a nad jej głową ukazała się Hostia. Widząc to kapłan podał Hostię Imeldzie. Jej serce nie wytrzymało tak wielkiego wzruszenia i dziewczynka zmarła.
Błogosławiona jest patronką dzieci przystępujących do I Komunii Świętej.



Ewa Stadtmüller
Rys. Ł. Zabdyr